KOLABORANT WACŁAW KRZEPTOWSKI – GÓRAL, KTÓRY ZDRADZIŁ POLSKĘ!

Powieszony na świerku zdrajca przekazał cały swój majątek Armii Krajowej. Zanim to nastąpiło, dziękował okupantowi za uwolnienie Podhala spod polskiego panowania. Naiwnie zawierzył tym, którzy ostatecznie uznali górali za jeszcze gorszych od Polaków…

 

„W Zakopanem sądzeni byli przywódcy nowego germańskiego szczepu, Goralenvolku. Współpracowali oni z Niemcami w rozbijaniu narodu polskiego. Sąd skazał Józefa Cukra na 15 lat, Stanisława Mula i Antoniego Kęska na 5 lat oraz Antoniego Tomalę na 3 lata więzienia. Tak skończyły się sny o potędze domorosłych Führerów, którzy sprzedali się za niemieckie kartki żywnościowe” – relacjonowała w grudniu 1946 r. Polska Kronika Filmowa.

Na sali zabrakło najważniejszego z przywódców akcji germanizacyjnej na Podhalu. Lider Komitetu Góralskiego (Goralisches Komitee) – autonomicznego samorządu będącego de facto wasalem niemieckiego suwerena – nie doczekał już końca wojny. Zanim Wacław Krzeptowski, bo o nim mowa, zginął z rąk akowców, składał na Wawelu uroczystą deklarację generalnemu gubernatorowi Hansowi Frankowi, wręczając mu na koniec prezent w postaci złotej ciupagi.

Wydarzenie to zostanie później nazwane pogardliwie „hołdem krakowskim”. Pięć dni później – 12 listopada 1939 r. – Krzeptowski przyjmował rewizytę Franka w Zakopanem, wypowiadając słowa, które miały okryć go największą hańbą: „Meine lieben Kameraden (Mój drogi przyjacielu), dwadzieścia lat jęczeliśmy pod polskim panowaniem, a teraz wracamy pod skrzydła wielkiego narodu niemieckiego”. Po raz kolejny Krzeptowski pojawił się na Wawelu 20 kwietnia 1940 r. Tym razem celem jego wizyty było złożenie za pośrednictwem Franka życzeń urodzinowych kanclerzowi Niemiec, Adolfowi Hitlerowi. Tak czynił człowiek, który jeszcze niedawno prowadził do ołtarza samego prezydenta Ignacego Mościckiego, podczas ślubu jego córki w podhalańskim kościele…

Góral, który nie chciał być Polakiem

Krzeptowski – określany niekiedy mianem „polskiego Quislinga” – był twarzą propagowanej na Podhalu idei narodu góralskiego (Goralenvolku). Sam pomysł wyszedł jednak od kogoś innego – dr. prawa Henryka Szatkowskiego, który niedługo po upadku Polski świadomie podpisywał volkslistę. Jego udział w głoszeniu antypolskich haseł  może dziwić o tyle, że w II RP był on znanym piłsudczykiem i aktywnym działaczem sanacyjnym. Historia Szatkowskiego, który został mózgiem nikczemnej operacji na Podhalu, jest tym bardziej ponura, że po wyzwoleniu Polski udało mu się z powodzeniem wymknąć sprawiedliwości. Nigdy nie odpowiedział za swoje czyny, a jego dalsze losy są nieznane po dziś dzień.


Krzeptowski z wizytą na Wawelu z okazji urodzin Adolfa Hitlera, 20.04.1940 r.
 - fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe (domena publiczna)

Perypetie Krzeptowskiego, choć lepiej udokumentowane, wciąż rodzą wiele pytań, z których najważniejsze dotyczy wątpliwości związanych z jego późniejszą skruchą. Pochodzący z małopolskiej wsi Kościelisko góral piastował przed wojną prominentne stanowiska – był prezesem Stronnictwa Ludowego oraz wiceprzewodniczącym założonego w 1904 r. Związku Górali. Ta ostatnia organizacja – przy pozytywnych głosach części jej działaczy – zaakceptowała 20 listopada 1939 r. ideę Goralenvolk.

Po wystosowaniu specjalnego memoriału „o potrzebach ludności góralskiej” powołano organizację Goralenverein, która – formalnie zastępując Związek Górali – miała stanowić zaplecze propagandowo-polityczne dla założonego w lutym 1942 r. Komitetu Góralskiego. Dla dążących do rozbicia narodu polskiego Niemców sytuacja ta była bardzo korzystna. Udało im się przekonać ludzi pokroju Krzeptowskiego, że mieszkańcy Podhala posiadają germański rodowód.

3 KOMENTARZE

  1. Opis pojmania i powieszenia Krzeptowskiego znajduje się w książce Tadeusza Studzińskiego pt. „Pięć mostów i inne akcje. Wspomnienia partyzanckie oficera Armii Krajowej”, Wydawnictwo Literackie 1992. W książce zamieszczone jest facsimile testamentu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here