ODPOWIADAŁ ZA ŚMIERĆ TYSIĘCY WARSZAWIAKÓW. PO WOJNIE ZOSTAŁ SZANOWANYM BURMISTRZEM

Heinz Reinefarth (w środku) wraz z Arthurem Greiserem wita milionowego Niemca przesiedlonego do Kraju Warty ze wschodniej Europy, marzec 1944 r. / Fot. Bundesarchiv, Bild 183-J09397 / CC-BY-SA 3.0 [CC BY-SA 3.0 de], via Wikimedia Commons

Był hitlerowskim zbrodniarzem i oddanym admiratorem nazizmu. Nigdy nie dosięgła go jednak sprawiedliwość. Po wojnie generał SS Heinz Reinefarth zrobił karierę polityczną w zachodnich Niemczech, a po jej zakończeniu pobierał wysoką emeryturę generalską.

W 1973 r. przybył do RFN Krzysztof Kąkolewski, wybitny polski pisarz, publicysta i autor scenariuszy. Spotkał się tam z ludźmi, którzy aktywnie wspierając hitlerowski aparat państwowy, zostali uniewinnieni, pomimo że ich zbrodnie wojenne oraz zaangażowanie w rabunkową politykę III Rzeszy były powszechnie znane. Kąkolewski przeprowadził z nimi wywiady, które zebrał potem w książce „Co u pana słychać?”. Jednym z jego rozmówców był Heinz Reinefarh, esesman, którego żołnierze mordowali podczas pacyfikacji Woli i Ochoty nie tylko powstańców warszawskich, ale również bezbronną ludność cywilną. Oto wybrane fragmenty tego wywiadu:

„- Generale Reinefarth, jest pan jedną z najbardziej znienawidzonych postaci w Polsce. Czy wie pan o tym?
– Wiem.
– Czy zna pan swój przydomek „kat Warszawy”?
– Także jest mi znany. A czy panu jest znany fakt, że przewód sądowy w mojej sprawie trwał dwadzieścia lat i zostałem uniewinniony?

[…] Czy pan nie obawia się, że przyjechałem, żeby zastrzelić pana?
– Nie. Widzę drugiego Polaka od dwudziestu dziewięciu lat. […] Zawsze, wtedy też, mówiłem, że polscy bojownicy o wolność bardzo odważnie i bardzo wspaniale walczyli.

– Mniej ich [powstańców] ginęło z ręki pana podkomendnych niż ludności cywilnej. Ona, niewinna, poniosła najstraszliwsze ofiary.
– To było nie do rozróżnienia, kto jest ludnością cywilną, bo nie wszyscy nosili opaski.
– Ci, którzy nie walczyli, nie nosili.
– Nie, nie! Nosili nawet mundury SS.

[…] potwierdza pan, że strzelano do nie uzbrojonych dzieci?
– Żołnierze opowiadali: „Dzieci do nas strzelają, więc my strzelamy do dzieci”.
– A egzekucje?
– Ja potępiam te egzekucje nie od dziś, ale wtedy także. Dochodziły mnie meldunki i wtedy odwoływałem egzekucje, ale tylko wtedy, gdy dochodziły mnie meldunki”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here